Rozdział Piąty.

Jurata. Polska.
Maj 2016.
Jurata przywitała sztab szkoleniowy reprezentacji Polski, ciepłym dzień dobry. Wyjątkowo jasne promienie słońca, przebijały się przez kłębiaste chmury otulające białą pierzyną błękitne niebo dodawały tej nadmorskiej miejscowości dodatkowego uroku.
Czekała jedynie na ostatnich gości, samych piłkarzy wraz z ich rodzinami. Miałam im wiele do zaoferowania przed intensywnym, pełnym treningów zgrupowaniem w Arłamowie i wyjazdem na Euro 2016, z którym chyba każdy piłkarz i każdy kibic wiąże wiele pięknych nadziei.
Delikatne podmuchy wiosennego wiatru unosiły się w powietrzu, otulając pięknym zapachem wszystkich tych, którzy wpadali w jego sidła.
Łukasz Piszczek i Łukasz Fabiański wypakowywali właśnie z bagażników swoich samochodów walizki, gdy obok nich pojawili się Artur Jędrzejczyk i Krzysztof Mączyński w towarzystwie Sławomira Peszki, których twarze ozdabiały podejrzane - zdaniem obu mężczyzn, uśmiechy.
-Chłopaki, nawet nie wiecie jak za wami tęskniliśmy!
Jędrzejczyk objął Piszczka ramieniem, posyłając mu szeroki uśmiech. Ten zmrużył jedynie powieki obserwując bardzo uważnie stojącego obok niego Artura. Miał złe przeczucia, w końcu znał piłkarza Legii od wielu lat.
-Mamy się bać? - spytał Fabiański zaśmiewając się cicho pod nosem.
-Zaraz tam bać. - bąknął Peszko, machając dłonią. -Potrzebujemy tylko kilku informacji. - dodał, szczerząc się do nich wyjątkowo szeroko.
-Chodzi o nową rzeczniczkę. - wtrącił Michał Pazdan, który jak dotąd trzymał się daleko od trójki swoich przyjaciół.
Fabiański zaśmiał się cicho, a Piszczek uśmiechnął się jedynie pod nosem.
Na wieść o objęciu przez Gawron stanowiska rzeczniczki kadry, poczuli ogromną ulgę. Obaj bardzo dobrze wiedzieli, że blondynka jest nie tylko zdolną dziennikarką, ale i sympatyczną dziewczyną, której urok osobisty można śmiało uznać za duży atut. Wierzyli, że bardzo dobrze poradzi sobie na tym stanowisku.
-O Marysie? - zapytał bramkarz opierając dłoń na dachu swojego auta. Cała czwórka kiwnęła lekko głową, oczekując odpowiedzi z ich strony.
-Maria Gawron to z zawodu dziennikarka, pracująca w przedszkolu. Ma 27 lat, mieszka w Częstochowie, od dziecka przyjaźni się z Kubą od siedmiu lat jest dziewczyną Dawida. Coś jeszcze chcecie wiedzieć? - wyrecytował Piszczek, wbijając w nich wymowne spojrzenie.
Krzysztof, Artur, Sławek i Michał wymienili się porozumiewawczymi spojrzeniami, które po chwili utkwili w Piszczku i Fabiańskim.
-A ładna jest? - spytał, dość niepewnie Jędrzejczyk.
-A ty, to chyba masz żonę, co? - Fabiański uniósł brew, uśmiechając się lekko pod nosem. Swoim pytaniem wywołał niemałą konsternację Jędrzejczyka, w którego związku małżeńskim od dawna nie układało się już najlepiej. Jednak z nikim Artur nie podzielił się tą rewelacją. Nie wiedział, czy się boi czy po prostu jest mu wstyd, że nie potrafił zadowolić kobiety, którą kochał.
-Przyjedzie z Kubą za godzinę, to ją poznacie. - odpowiedział Piszczek, zamykając klapę bagażnika swojego samochodu. -Ale mogę Wam zagwarantować, że jest miła, wyjątkowo inteligentna i ładna. - dodał, wyciągając metalową rączkę jednej z trzech średniej wielkości walizek. Puścił oczko w ich kierunku, uśmiechając się lekko.
On, tak jak i Fabiański musiał przyznać, że Maria należała do kobiet, których uroda bardzo naturalna, mogła robić niemałe wrażenie na mężczyznach.
-Chyba Dawid powinien czuć się zagrożony.
Cała piątka skierowała swoje spojrzenie na Ewę Piszczek stojącą kilkadziesiąt metrów od nich. Ubrana w ciepły sweter, jasne jeansy z ramionami skrzyżowanymi na piersi, wpatrywała się w mężczyzn z uniesionymi brwiami.
Miała przyjemność poznania Marii Gawron i musiała przyznać otwarcie, że dziewczyna zrobiła na niej ogromne wrażenie już na samym początku spotkania. Tym samym liczyła, że życie wyczerpała już dla niej limit pecha i niepowodzenia a teraz będzie już tylko lepiej.
-Co? - spytał zaskoczony Piszczek.
-Radzę Wam trzymać ręce z dala od Marysi. - powiedziała z uroczym uśmiechem na twarzy. -W innym wypadku osobiście Wam coś zrobię. - dodała, posyłając w ich kierunku całusa.
-Twoja żona jest niebezpieczna. - stwierdził Sławek, odprowadzając wzrokiem szatynkę. Piszczek jedynie westchnął, kręcąc głową. Musiał zgodzić się z Peszko w stu procentach. Nie poznawał już własnej żony.
***
Kuba Błaszczykowski z uśmiechem na twarzy zaparkował białe porsche na jednym z niewielu wolnych miejsc parkingowym hotelu w Juracie.
Niezmiernie cieszył się z powrotu w szeregi reprezentacji. Musiał przyznać, że stęsknił się za swoimi kolegami z drużyny, których różnorodności bardzo mu brakowało. To z nimi potrafił zapomnieć o wielu problemach. To oni wywoływali uśmiech na jego twarzy, zawsze wtedy gdy miał gorszy dzień. Był im za to wdzięczny, o czym wiedzieli. W końcu, to właśnie do niego mogli przyjść z każdym problemem wiedząc, że Błaszczykowski ich nie oceni, a jedynie podpowie jak wyjść z trudnych sytuacji.
-Wszystko w porządku? - zapytała nagle Agata, wyrywając go z zamyślenia, w którym się znalazł. Odruchowo spojrzał w tylne lusterko, z którego idealnie widać było siedzącą po środku Marię Gawron. Blondynkę, która praktycznie nieruchomo wpatrywała się w budynek hotelu, a przez jej głowę przechodziły setki bardzo różnych myśli. Każda z nich jednak, błądziła wokół podjętej decyzji i wszystkich, związanych z nią nierozwianych wątpliwości.
-Nie wiem... - burknęła, ściskając w dłoni swój telefon komórkowy.
-Chłopaki nie są tacy źli, jak może się wydawać. - Błaszczykowski zaśmiał się cicho pod nosem. -Możesz liczyć jedynie na całkowitą adorację z ich strony. - dodał gasząc silnik swojego auta.
-I tego, musisz się bać. - Agata poklepała ją po kolanie i zaśmiała się głośno, widząc minę na twarzy Gawron.
-Nie strasz jej. - zaśmiał się Fabiański, który otworzył drzwi pasażera z uśmiechem na twarzy. Cmoknął Agatę w policzek, ścisnął dłoń Błaszczykowskiego i posłał uroczy uśmiech w kierunku trzech blondynek siedzących na tylnej kanapie samochodu piłkarza. -Nie jesteśmy tak straszni, jak wyglądamy. - dodał, po chwili. Maria uśmiechnęła się jedynie delikatnie, skinając lekko głową.
-Z resztą nas już znasz. - dorzucił Piszczek wyłaniając się zza pleców bramkarza polskiej reprezentacji. -A my nie pozwolimy Ci zginąć. - uśmiechnął się uroczo, wypinając dumnie pierś.
-Jeszcze możesz się wycofać. - szepnęła w jej kierunku Agata, co spotkało się jedynie z wymownymi spojrzeniami trójki piłkarzy.
-Dobra dziewczyny, wysiadać. - zarządził Błaszczykowski, klaskając w dłonie. -Kolacja za godzinę a my jesteśmy w ciemnym lesie. - dodał, otwierając drzwi samochodu.
-Ale ty lubisz zrzędzić. - bąknęła Agata odpinając pas bezpieczeństwa. -Chłopcy, walizki same się nie wyciągną. - dodała, uśmiechając się do nich szeroko i uroczo.
-Od Iwana wiem, że bab ma być więcej... - szepnął Fabiański, kręcąc zabawnie głową.
-Albo zwariujemy... - bąknął Błaszczykowski.
-Albo będziemy mieć piękne widoki, każdego dnia. - skwitował Piszczek uśmiechając się lekko.
-Wojtek i Grzesiek dzisiaj nie przyjadą. - rzucił po chwili Fabiański odczytując wiadomość od swojego młodszego zmiennika.
Piszczek i Błaszczykowski zmarszczyli jedynie brwi przyglądając się swojemu przyjacielowi.
-Dlaczego? - zapytał Kuba, zaskoczony tym, co usłyszał od Fabiańskiego. Ten jedynie westchnął, przypominając sobie ich ostatnią rozmowę.
Szczęsny odwiedził go jakiś czas temu, bardzo niepewnie trzymając się na nogach. Bełkotał, mówił od rzeczy. Wyżalił się, powierzył swoje problemy. Zaufał mu a Fabiański nie zamierzał tego zniszczyć.
-Ma rozprawę rozwodową. - oznajmił, wbijając wzrok w niebo, gdzieś przed siebie.
Obaj przyjaciele nie kryli zaskoczenia, tym co właśnie usłyszeli.
-Że co? - zapytała tym razem Agata, oszołomiona tym, co usłyszała z ust Fabiańskiego. Bardzo trudno było jej uwierzyć w to, co usłyszała przed chwilą. Zawsze sądziła, że Wojtek i Marina są w sobie zakochani i mają szansę na długi i szczęśliwy związek. Czyżby aż tak bardzo się pomyliła? A jej intuicja zawiodła, w tak ważnym momencie?
-Przyjedzie to z nim pogadacie, ja obiecałem, że wszystko co mi powie, zostanie między nami. - odpowiedział, uśmiechając się w ich kierunku delikatnie. Odwrócił się na pięcie i skierował się do hotelu, w którym czekała na niego jego żona, wraz z synkiem.
Cieszył się, że potrafi dochować sekretu, tajemnicy. To dzięki swojej łagodności mógł liczyć na szacunek i zaufanie ze strony swoich kolegów z drużyny, dla których zrobiłby bardzo wiele, gdyby tylko mógł.
-Nigdy nie przypuszczałbym, że Wojtek i Marina się rozstaną... -westchnął Piszczek, opierając się o maskę porsche Błaszczykowskiego.
-Takie jest życie. - rzuciła, dotąd trzymająca się z tyłu Marysia. Wyciągnęła metalową rączkę swojej walizki i niepewnym krokiem skierowała się do budynku hotelu.
-Mania ma rację. - skwitował Błaszczykowski. -Życie jest popaprane. - dodał, wzdychając.
***
Marysia uśmiechnęła się lekko siadając na pojedynczym, hotelowym łóżku. Przejechała dłonią po jasnej, aksamitnej pościeli wbijając wzrok w wysokie okno balkonowe, z którego miała idealny widok na piękny, nadmorski krajobraz.
Poprawiła wełniany, nieco przyduży sweter podnosząc się ospale z łóżka. Westchnęła cicho opierając ramie o drewnianą framugę dotąd uchylonych drzwi balkonowych. Musiała przyznać, że widok był nieziemski i wart był wielu, przeróżnych myśli.
Dźwięk cichego pukania do drzwi wyrwał ją z zamyślenia. Odwróciła się przez ramię wbijając wzrok w drewniane drzwi prowadzące na długi, wąski korytarz.
-Proszę. - rzuciła cicho, mrużąc powieki.
Minęła krótka chwila, gdy mosiężna klamka drgnęła, drzwi skrzypnęły a w jej pokoju pojawił się Robert Lewandowski z lekkim uśmiechem na swojej twarzy. Blondynka odpowiedziała mu tym samym, zapraszając go ruchem dłoni w głąb swojego pokoju hotelowego.
-Nie przeszkadzam? - zapytał, zamykając za sobą drzwi pomieszczenia. Pokiwała mu przecząco głową, poszerzając swój uśmiech. -Pomyślałem, że może chciałabyś pójść z nami na krótki spacer... - oznajmił zatrzymując się kilka metrów od niej. -Pogadalibyśmy i takie tam. - dodał, zaśmiewając się cicho.
Maria wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę. Dobrze pamiętała ich pierwsze spotkanie, oczarował ją swoim uśmiechem, otwartością i skromnością. Szybko zawiązała się miedzy nimi więź sympatii, która trwała do dziś, choć ich kontakt nieco się zatarł miała nadzieję, że uda jej się odnowić tę relację.
-Dacie mi pięć minut? - spytała, posyłając mu lekki, ale uroczy uśmiech. Lewandowski odpowiedział jej tym samym, chwytając dłonią, srebrną klamkę.
-Czekamy przed hotelem. - rzucił, za nim zniknął za drzwiami. Odprowadziła go wzrokiem, a lekki uśmiech nadal zdobił jej twarz.
Po dłuższym namyśle doszła do ostatecznego wniosku, że przyjęcie pracy zaoferowanej jej przez Bońka nie było wcale takim złym wyjściem, a mogło jedynie zachować w jej pamięci wiele pięknych wspomnień.
Schowała telefon do kieszeni krótkich, jasnych jeansów. Sięgnęła po okulary słoneczne leżące na niskiej komodzie ozdobionej dużym, płaskim telewizorem, chwyciła kartę magnetyczną i kilka chwil później stała już na korytarzu, wzdłuż którego skierowała się do windy.
Poczuła się bardzo niepewnie, gdy metalowe drzwi dużej windy otworzyły się, ukazując duży hol, w którym z uśmiechami na twarzach stało wiele osób pochłoniętych ochoczą rozmową.
Kilka z nich znała nawet lepiej niż dobrze, jednak większą widziała jedynie w telewizji, czy znała z opowieść Kuby i Dawida. Obawiała się, że mogą jej nie polubić a gdyby ostatecznie tak się stało, praca w reprezentacji byłaby dla niej uciążliwością, a nie przyjemnością, na którą liczyła.
-Jesteśmy w komplecie! - rzucił z uśmiechem na twarzy Fabiański. Jego żona Anna wywróciła jedynie oczami, czym wprawiła w rozbawienie całe towarzystwo.
-Mania, nie przejmuj się tym idiotą...
Anna machnęła ręką, posyłając szeroki uśmiech w kierunku blondynki. Bardzo ją lubiła, czego nigdy i przed nikim nie ukrywała.
-Nimi, też nie. - dodała, cmokając blondynkę w policzek. -To dorosłe dzieci. - szepnęła, obejmując Gawron przyjacielskim ramieniem.
-Idziemy na ten spacer? - zapytał twardym głosem Fabiański rzucając żonie wymowne spojrzenie. Ta jedynie zaśmiała się cicho pod nosem.
-Bądź silna. - rzuciła jeszcze, klepiąc ją po ramieniu. Wywołała na jej twarzy szeroki uśmiech i dała nadzieję na to, że wszystko skończy się dla niej pozytywnie.
# # #
Wiem, że rozdział nie jest rewelacją, długość też nie zadowala, ale to dopiero początek, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Czekam na wasze opinie i gorąco pozdrawiam.
Buziaczki ;)
Nadszedł więc moment spotkania się ze sobą większości bohaterów. Jedni nie mogą doczekać się rozpoczęcia Euro, a inni muszą się zmagać z prywatnymi problemami... Mam jednak nadzieję, że wkrótce wszystko się jakoś poukłada.
OdpowiedzUsuńOsoba Marii wywołała niemałe zainteresowanie wśród reprezentów. Na szczęście nie sprawdziły się jej obawy i wszyscy podchodzą do niej z sympatią i życzliwością. Jestem pewna, że ta współpraca będzie owocna.
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. 😊